niedziela, 3 listopada 2013

Biblioteka domowa profesora Henryka Markiewicza

Zaniedbałam strasznie Literacki Zakątek, co nie znaczy jednak, że nie czytam. Czytam i to całkiem sporo, jedynie głowy brak do pisania nowych recenzji, które w moim przypadku wymagają wielkiego skupienia. Obiecałam sobie jednak,że wezmę się w końcu w garść i zacznę pisać. Jak zwykle w moim przypadku posty pojawiają się bardzo spontanicznie i tak jest w tym przypadku. Podczas ostatniego pobytu w bibliotece uniwersyteckiej, przeczytałam w Internecie, że zmarł profesor Henryk Markiewicz . Posiadam jego podręcznik Pozytywizm, z którego zresztą bardzo często korzystam. W wywiadzie, który pojawił się wraz z informacją o śmierci , była mowa o książce profesora "Mój życiorys polonistyczny z historią w tle", uzupełniony wywiadem, który przeprowadziła Barbara N. Łopieńska. Od razu zamówiłam książkę z magazynu i za pół godziny miałam ją w rękach. Skoro pojawiło się nazwisko Łopieńskiej, miałam nadzieję, że został poruszony temat domowej biblioteki profesora.
Czytelnicy Literackiego Zakątka wiedzą, że temat bibliotek domowych jest mi niezwykle bliski, dlatego musiała się pojawić notka o księgozbiorze profesora, który jak się okazało jest największym domowym księgozbiorem w Polsce, liczy bowiem 40 tys. książek! 


Profesor Henryk Markiewicz to niezwykła postać polskiej polonistyki. Już jako 13 - letnie dziecko pisał eseje z zakresu historii  i teorii literatury. W zasadzie z kolegami nie bardzo miał o czym rozmawiać. Jako dziesięciolatek napisał na osiemdziesiąt stron papieru kancelaryjnego dzieje powstania listopadowego. Czytał wszystko, co w tamtym okresie z historii i literatury było dostępne. W czasie wojny uciekł do Lwowa, później został wywieziony do ZSRR. Nie mając matury został przyjęty na Uniwersytet Jagielloński, gdzie od razu zaczął się wyróżniać. Niezwykła jest anegdota, kiedy profesor nie chciał podejść do egzaminu magisterskiego, ponieważ nie czuł się dostatecznie przygotowany. Zaproszony został wtedy na luźną rozmowę z innymi profesorami, która potem okazała się egzaminem magisterskim. Dano mu także wybór, która z napisanych przez niego prac miała być pracą magisterską. Profesor pisał dużo i na wiele tematów. Specjalizował się w literaturze pozytywizmu, a szczególnie ukochał sobie Lalkę Bolesława Prusa. Był uznanym na całym świecie badaczem literatury. Jedna z anegdot mówi, jak podczas wyjazdu zagranicznego udało mu się dostać na jeden z wykładów znanego uczonego, a tam akurat omawiano jego esej. Jak sam mawiał nie przepadał za wyjazdami, bo nie miał głowy do języków, podczas gdy czytał w angielskim, niemieckim, francuskim i łacinie...Niezwykła to postać, wielki intelektualista, człowiek dla którego literatura i nauka stanowiły sens życia.


Od czasów studiów profesor Markiewicz gromadził swoją domową bibliotekę. Posiadał książki z interesujących go dziedzin, wydania encyklopedyczne, słownikowe, teoria literatury, pamiętniki, biografie. Zajmowały one całe mieszkanie. Średnio w miesiącu kupował około 20-30 książek. I oczywiście żadnych nie wyrzucał, nie przepadał też za pożyczaniem, a jeśli już to prowadził dokładne zapiski komu i nie miał oporów przed upominaniem się. Nie miał też w zwyczaju zaginać rogów i pisać po książkach. 

Profesor zgromadził 40 tysięcy książek i jeszcze za swego życia zadbał o los swojej biblioteki. Postanowił sprzedać swoje zbiory. Wszystko  trafiło do Szczecina, do Książnicy Pomorskiej. Ich wartość wyceniono na 800 tyś. zł. Dla krakowskiego środowiska humanistycznego to cios, biblioteka straciła szansę na unikatowy księgozbiór, ponieważ nie posiada ona wielu tytułów, które posiadał profesor.Księgozbiór liczy sobie 80 lat, posiada wiele pierwodruków, część książek posiada rękopiśmienne dedykacje autorskie, a także zapiski prowieniencyjne. 

Nie będę zdradzać wszystkich szczegółów z książki, warto bowiem przeczytać "Mój życiorys polonistyczny z historią w tle". Anegdot nie brakuje, ale też bardzo mądrych rad dla młodych badaczy literatury np. Nie jesteś Tomaszem Mannem; nie łudź się, że czytelnik będzie miał czas i cierpliwość do twoich dłużyzn. Kolejna: Nie bądź leniwy i nie wyręczaj się cytatami.