poniedziałek, 15 lipca 2013

Książki i ludzie

Choć obiecywałam Wam w ostatnim poście literacką podróż do Rosji, to nieoczekiwanie zabieram Was w świat książek i niezwykłych ludzi. Jak już kiedyś pisałam, będąc u kogoś w domu, mój wzrok od razu kieruje się w stronę książek i biblioteczek. Niestety...coraz rzadziej widuję domowe księgozbiory, choć to temat pewnie na osobną notkę. Dlatego z przyjemnością oglądam  filmiki (klik), w których np.  pisarze pokazują swoje biblioteczki, bowiem są to niesamowite zbiory i wiele mówią o właścicielu. Uwielbiam czytać też książki o książkach. Już dawno chciałam przeczytać rozmowy Barbary N. Łopieńskiej "Książki i ludzie" ze  znakomitymi osobami. Nie mogłam jednak nigdzie tej książki dostać, aż w końcu dziś w Bibliotece Uniwersyteckiej przypadkiem na nią natrafiłam, a potem całe popołudnie czytałam i nie mogłam się oderwać, aż skończyłam. Wśród rozmówców znaleźli się: Maria Janion, Jerzy Turowicz i Anna Turowiczowa, Gustaw Holubek, Paweł Hertz, Janusz Tazbir, Zygmunt Kubiak, Ryszard Kapuściński, Hanna Krall i wielu innych. 
(Notkę będę pisać w czasie teraźniejszym, choć niektórzy z nich już nie żyją.)

Maria Janion - źródło
Cudowne opowieści o ukochanych książkach, o sposobach nabywania książek, o dedykacjach, po prostu o życiu wśród nich. Bo mam wrażenie,że to pokolenie, często przedwojenne po prostu żyje z książką. Stanowi ona ich chleb powszedni, a przecież chleba się nie wyrzuca, podobnie jak książek. Chociaż Andrzej Osęka przyznaje, że zdarza mu się książki palić, jeśli są kiepskie. Znalazłam usprawiedliwienie dla swojej pasji zbierania książek i braku umiejętności pozbywania się ich, jak profesor Maria Janion i Jerzy Turowicz. 

Jerzy Turowicz - źródło
To właśnie wywiady z tymi dwoma osobami najbardziej mnie zaciekawiły. Przy Pani Profesor wielokrotnie uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. U niej w domu książki są wszędzie i zrezygnowana oddała już nawet odkurzacz, bo nie było możliwości jego użycia. Jerzy Turowicz zaś po jednej stronie korytarza ma stosy wycinków z gazet, a po drugiej stosy gazet i dopiero pomiędzy można  przejść. Podobnie jak prof. Janion, zaprzestał wraz z żoną odkurzania. 

Praktycznie wszystkich rozmówców łączy niechęć do pożyczania książek. Jedynie Irena Szymańska jak sama mówi:
"Nie ma dla mnie większej przyjemności niż pożyczanie ludziom książek", na co jej mąż Ryszard Matuszewski odpowiada: "A dla mnie nie ma gorszej przykrości". Ta rozbieżność powoduje oczywiście  wiele konfliktów. Profesor Władysław Jerzy Kunicki- Goldfinger zaś bardzo chętnie pożycza i jedynie nie byłby w stanie nikomu pożyczyć książeczki PKO. 

Ryszard Matuszewski w swoim mieszkaniu - źródło






Niektórzy z rozmówców traktują swoje biblioteki jako warsztat pracy, który musi żyć, jak np. Ryszard Kapuściński. 
 
Ryszard Kapuściński  w swoim gabinecie - źródło
                                 
Przez wszystkie wywiady w zasadzie przewijają się te same nazwiska pisarzy i poetów, których czytają  bądź czytali rozmówcy. Praktycznie każdy, bez względu na zainteresowania wymienia Prousta, Manna i Miłosza. Bardzo ważny jest dla nich również "Pan Tadeusz". Ich oczytanie jest imponujące. Ze swoich dziedzin zgromadzili praktycznie wszystko co się da. Pracując nie muszą korzystać z bibliotek, wystarczy ze sięgną na swoją półkę.Nie korzystają z komputerów, piszą odręcznie. Z tego powodu ich  biblioteki są pełne słowników, encyklopedii i wszelkich kompendiów wiedzy. Zastanawiam się, czy dziś można jeszcze pracować bez Internetu i Wikipedii?  

Niektórzy przyznają, że nie przeczytali wszystkiego co posiadają, chociaż wspomniana Irena Szymańska mówi:
"Od czasu kiedy przestraszyłam się, że umrę, a leżąc jeszcze na łożu śmierci zobaczę na swojej półce jakąś nieprzeczytaną książkę, czytam nawet wtedy, kiedy nie mam ochoty, po to ,żeby właśnie była przeczytana"

Ucieszyłam się czytając wywiady, że praktycznie wszyscy czytają kryminały, które ja uwielbiam i jak zacznę czytać jeden, to wpadam w ciąg i przestaję dopiero wtedy kiedy zaczyna mi się już wszystko mieszać:-)

Anegdot jest wiele, Andrzej Drawicz wspomina, jak ukradł jednemu znanemu złodziejowi  książek trzy cenne tomy książek i nie zamierza oddać, potem z wypowiedzi Jacka Kuronia dowiadujemy się, że tym złodziejem jest Adam Michnik, który wylansował swoistą modę na kradzieże. A. Drawicz jak sam przyznaje, kiedy widzi u kogoś swoją książkę z dedykacją i wyraźnie nikt do niej nie zagląda, zabiera ją, wydziera dedykację i daje komuś innemu. Dedykacjeę to w ogóle osobny temat. Bardzo ważne są one w domowej bibliotece Julii Hartwig i Artura Międzyrzeckiego. To jedyne książki, z którymi nie potrafią się rozstać. 

Większość z rozmówców przyznaje, że nie są bibliofilami. Kupują książki, bo je potrzebują do pracy i po prostu je lubią. Nie mają jednak żyłki zbieracza białych kruków, jak w przypadku ostatniego rozmówcy Czesława Apiecionka, który zbiera cenne wydania.

Takie opowieści mogłabym mnożyć, nie chcę Wam jednak zabierać przyjemności z czytania. Wspaniała lektura, która wpędziła mnie w kompleksy, ale też usprawiedliwiła, że zbieractwo książek to nie jest zły nałóg:-) Nie napisałam typowej recenzji, bo ciężko jest dla wywiadów przyjąć taką formę, ale myślę, że nie o to tu chodzi. Żal tylko, że pokolenie to już odchodzi, a dziś coraz mniej jest takich bibliotek domowych. Po lekturze mam zamiar jeszcze bardziej systematycznie gromadzić swoje zbiory.

21 komentarzy:

  1. To jest ogromnie apetyczny wpis, tak jak apetyczna jest książka, o której napisałaś. Kiedyś ją czytałam i osiągnęłam podobny spokój duszy do Twojego, że kupowanie książek nie jest niepokojącym objawem strasznej choroby. Mam ciocię, która nie potrafi się pohamować i wchodząc do naszego mieszkania zawsze mówi, że "trzeba być idiotą żeby kupować książki, kurz się tylko zbiera". Cytat z mojej cioci, stąd ostre słowo:-)
    Rozumiem niechęć do pożyczania książek, rozumiem też radość z podzielenia się własnym książkowym odkryciem. Chętnie pożyczam książki, ale mam takie dwie koleżanki, przed którymi z chęcią przykryłabym wszystkie regały grubą warstwą okryć i koców. Zawsze, ale to zawsze, oddają zniszczone doszczętnie lub gubią albo też pożyczają komuś dalej... Na szczęście nie mam zbyt wielu pozycji, które by im odpowiadały, więc już niemal wyczerpały ten zasób.
    Gdy wchodzę do kogoś do domu i nie ma tam żadnej książki, dziwnie się czuję. Rozumiem, że oczywiście wiele osób wypożycza książki z biblioteki, sama też wypożyczam. Jednak... ja tam wolę kupić wymarzoną biografię niż parę butów czy kurtkę na zimę. Tym bardziej, że ta sprzed kilku lat jest jak najbardziej nówka sztuka:-)
    I nie wyobrażam sobie też milszego otoczenia do popołudniowej kawy, niż towarzystwo regałów z książkami... Nie, no oczywiście towarzystwo ludzi także sobie cenię.
    Tak mi się jakoś myśli nieskładnie i luźno wystrzeliły w tym wpisie.
    A co do bibliotek znanych ludzi, w jakiejś telewizji śniadaniowej, jakiś czas temu pokazywano kilkanaście takich. Wspaniałe wycieczki:-)
    Dziękuję za przypomnienie tej książki, muszę ją wyszperać z półki i znowu przeczytać. Jej smaczki - jak ta opowieść o "mani złodziejskiej" Michnika, na przykład - słodkie i bezcenne:-)
    Pozdrawiam bardzo ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edyto! Dziękuję za komentarza. Odpisuję dopiero dziś, bo ostatnie dni to same wyjazdy.
      Nie wierzę, że ktoś może mówić w ten sposób o książkach jak Twoja ciocia...po prostu nie wierzę:-( myślę, że dziś posiadanie książek jest naprawdę rzadkością, a takich bibliotek jak te opisane w książce już dziś nie ma...ja odwiedzam swoich znajomych, często nauczycieli i widzę pustki...ludzi to nie interesuje...Ja uwielbiam kupować książki...
      Pozdrawiam Cię serdecznie i cieszę się, że książka dotarła:-)

      Usuń
  2. z miła checia przeczytam ta ksiązkę i też może przez to się uspokoje albo bardziej m ;)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się uspokoić, ale też nabrać ochoty na więcej:-)pozdrawiam!

      Usuń
  3. Samo wspomnienie Szymańskiej już mnie przykulo ... też niestety mam kilka książek na półce czekających na przeczytanie..... może na urlopie nadrobie ....
    Chce nadrobić :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urlop to idealny czas na czytanie, sama zabieram stosik:-) pozdrawiam!

      Usuń
  4. uwielbiam ludzi , którzy czytają książki .. U mnie czyta mąż, dziewczynki i ja obowiązkowo .. Nie ma chyba nic piękniejszego na świecie niż pełne woluminów domowe biblioteki .. Chętnie przeczytam opisaną książkę, obym ją tylko znalazła :))
    PS. a mówiłam Ci już Oluś , że ten blog również lubię baaaardzo :))??? Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jak czyta cała rodzinka:-)))
      Cieszę się, że lubisz i tu zaglądać:-) pozdrawiam!

      Usuń
  5. Może tym razem się uda... Bo już dwa razy napisałam komentarz a Blogger napisał mi "uuups!" i wyrzucił z komentarzy:-)
    Ja ogromnie przepraszam! Byłam pewna, że napisałam do Ciebie i bardzo grzecznie, w wielkiej radości z otrzymania przesyłki, podziękowałam za książkę. Pamiętam, że gdy przyszła akurat latałam w popłochu i załatwiałam nieco spraw, i powiedziałam sobie "napiszę jutro", a potem tę myśl... diabeł ogonem przykrył. Bardzo bardzo przepraszam. I dziękuję bardzo. Książka i przyszła, i już przeczytana. Klimat jest, morderstwo jest, napięcie jest i gładka narracja jest, tylko... książka taaaaka krótka:-) Dziękuję serdecznie jeszcze raz i bardzo przepraszam za me haniebne przeoczenie:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo, bardzo jest ten wpis. Nie czytałem tek książki i sięgnę po nią. Bogu dziękuję, że zawsze otoczony byłem książkami i w domu rodzinnym i teraz w swoim. Moja żona też pochodzi z takiej rodziny. Teraz mamy pokój w starej kamienicy, gdzie pracujemy, a wszystkie ściany są pełne książek. Tych przeczytanych, tych kupionych, jak kulinarne, do oglądania. Jedno jest co uwielbiam. Wiąże się to z pracą w prasie, a pamiętam czasy wcale nie tak odległe, gdy gazetę składało się w drukarni. Kocham zapach druku. Kiedy dostaję książkę do ręki najpierw dotykam papier i wącham by poczuć zapach drukarni. Tego nic nie zastąpi. Chociaż moja praca i żony, oboje jesteśmy dziennikarzami wymaga stałego kontaktu z komputerem i internetem, to kiedy szukam wiedzy na jakiś temat sięgam najpierw do swojego księgozbioru. A często się łapię, że łatwiej mi coś znaleźć w słowniku np języka polskiego niż szukać w internecie. Wymieniamy się za znajomymi książkami, ale wszyscy je kochamy więc szanujemy ich właścicieli i same książki. Tylko miłych lektur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Myślę, że tradycję czytania często wynosi się z domu. Zazdroszczę tej kamienicy i pokoju wypełnionego książkami. Praca w takim miejscu musi być przyjemnością!A i zazdroszczę takich znajomych:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. Świetny wpis! Jak już w temacie zaglądania do cudzych bibliotek do polecam program "Sztuka czytania", wcześniej zdaje się pod szyldem "Czytanie to awantura". Na końcu każdego odcinka aktorzy, pisarze, czy poeci pod hasłem "Pokaż mi swoje książki" pokazują swoje księgozbiory:)
    Pozdrawiam serdecznie! i zapraszam do siebie
    http://problem-z-tytulu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię programy o książkach:-) pozdrawiam!

      Usuń
  8. Ech, trzeba mi było najpierw zerknąć na link z wpisu, a nie rzucać przypomniane naprędce skojarzenie. Przepraszam za dubel!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam,mam ochotę biec do księgrni i ,,nakupować,,,że hej;-)))))wspaniały wpis:-D
    Po wejściu do nowego,nieznanego mi jeszcze domu zawsze rozglądam się z książkami.Podobają mi się i lubię tylko te w których mnóstwo książek:-)))
    Właśnie czekam na dwie przesyłki z ksiązkami:-)))
    przestępuję z nogi na nogę.....
    miłego dnia i czytania
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie przesyłki z książkami:-) Ciekawe jakie tytuły się w nich znalazły?
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Myślę, że są gorsze uzależnienia niż kupowanie książek:-)
    O niechęci do nich już nie wspomnę...
    Ja jednak o wiele więcej wypożyczam niż kupuję. Myślę też, że książki pożyczane innym mają dłuższe życie...
    Gorzej jednak z odbieraniem:-(
    Pozdrowienia dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie przepadam za wypożyczanie, lubię mieć swoje zdecydowanie:-) pozdrawiam!

      Usuń
    2. Fajnie jest mieć własne książki, ale jeśli budżet jest ograniczony, niestety trzeba pomagać sobie książkami z biblioteki.

      Usuń
  11. Jeśli będę mała okazję to sięgnę po tę książkę. Uwielbiam czytać książki i otaczać się nimi. Kupuję jeśli tylko mogę. Ostatnio byłam na wakacjach i nocowałam u znajomych, którzy w salonie (w którym nocowałam) mieli kilka regałów z książkami. Książek była cała masa, czasami na dwa rzędy. A muszę powiedzieć, że to młodzi ludzie (koło 30stki), więc księgozbiór mają niezły. :) Trochę popadłam w kompleksy. ;)
    Pytasz, czy dziś można jeszcze pracować bez Internetu i Wikipedii? Jeśli ktoś ma zbiór mądrych książek, encyklopedii, słowników i nie jest leniwy, to tak, można jak najbardziej zrezygnować z Internetu.

    OdpowiedzUsuń
  12. na YouTube do dzisiaj można obejrzeć kilka programów z serii "Pokaż swoje książki" - po swoich bibliotekach oprowadzają m.in. Jacek Dehnel, Olga Tokarczuk - warto spojrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń