czwartek, 13 czerwca 2013

Morderstwo z Brugią i Krakowem w tle...

Kiedy usłyszałam, że akcja książki Limeryki zbrodni dzieje się w Brugii, a do tego jest to kryminał,  koniecznie chciałam ją przeczytać. Darzę to miasto wielkim sentymentem, byłam tam dwukrotnie i myślę, że jeszcze będę miała okazję. To idealne miejsce na umiejscowienie akcji kryminału. W Brugii pełno jest małych, wąskich uliczek, zakamarków, a jednocześnie monumentalnych budynków sprawiających wrażenie ostoi tajemniczości. Specyficzną atmosferę nadają kanały, dlatego nazywa się ją "belgijską Wenecją". Biorąc książkę do ręki, zamarzyłam, że przeniosę się do Brugii, bowiem nie ma nic przyjemniejszego nic świadomość, że chodziło się uliczkami, po których chodzą bohaterowie. I niestety się zawiodłam, bo Brugia jest,  owszem, ale jedynie na pierwszych kilkunastu stronach... Ale nie jest to wielkie rozczarowanie, bo następnie akcja przenosi się do Krakowa, i to tego dosyć mrocznego, pełnego tajemniczych knajp i zaułków. Chłoniemy krakowską atmosferę, zagłębiając się w fabułę, która chociaż początkową wydaje się skomplikowana, to jednak z czasem układa się w spójną całość.



Bohaterem książki jest krakowski dziennikarz śledczy, z bogatą przeszłością  - Kornel Rączy. Staje przed rozwiązaniem zagadki zabójstwa starszego mężczyzny, przy którym pozostawiono kartkę z limerykiem. Jednocześnie w Brugii również zostaje zamordowany staruszek polskiego pochodzenia. Okazuje się, że obie zbrodnie mają ze sobą wiele wspólnego. Pojawia się również postać młodej, atrakcyjnej prawniczki z Krakowa, podróżującej do Belgii i przeżywającej tam gorący romans...Wątków jest jeszcze wiele, nie chcę zdradzać szczegółów, bo w recenzji kryminałów jest to najmniej potrzebne. Napiszę jeszcze, że całość kończy się dość zaskakującą puentą, a nawet lekką dawką humoru.



Przyznam szczerze, że to chyba jest mój pierwszy polski kryminał (tak, nie czytałam nic Marka Krajewskiego)...Uwielbiam kryminały, w których widoczne jest szerokie tło społeczne, gdzie dogłębnie wchodzimy w życie bohatera np. śledczego, dlatego na początku miałam pewne obiekcje. Rzeczywiście, moglibyśmy oczekiwać od autora Janusza Mika jeszcze więcej krakowskiej atmosfery, więcej szczegółów z życia dziennikarza, ale to jego kryminalny debiut i warto dać mu kolejną szansę.Książka wciąga i co dla mnie najważniejsze, pokazuje i odzwierciedla klimat Krakowa, gdzie niedawno byłam i świetnie bawiłam się na tamtejszym Kazimierzu.  Autor z niezwykłą łatwością pokazuje jak historia, ta dawna i współczesna może się zazębiać. Tajemnice z przeszłości dają o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie, a polityczna ubecka przeszłość pozostawia ślady.

Mam dla Was niespodziankę, jeśli macie ochotę przeczytać Limeryki Zbrodni, to chętnie podaruję Wam egzemplarz powieści. Chciałabym, abyście w komentarzu polecili mi swoją ulubioną książkę z tego gatunku. Czekam do 22 czerwca, kiedy to ogłoszę do kogo poleci książka. 
------------
Janusz Mika
Limeryki zbrodni
wyd. Editio

14 komentarzy:

  1. Witaj Olu:-)
    Bardzo polecam książki Caroline Graham, w języku polskim wydano chyba tylko 9 tytułów, z czego siedem jest z cyklu o detektywie Tomie Barnaby'm i sierżancie Troyu. Pierwsza część, choć można je czytać całkiem niezależnie, to "Zabójstwa w Badger's Drift". Jeśli słyszałaś o serialu pod wspólnym tytułem "Morderstwa w Midsomer", to jest on właśnie na podstawie tych książek. A skoro lubisz tło społeczne, itp. to te książki są na pewno dla Ciebie. Wszystko dzieje się współcześnie na angielskiej prowincji, jest atmosfera, jest sporo morderstw i śledztwa, czasem zagubionego pośród wskazówek i fałszywych tropów, a nie ma, przepraszam za ujęcie sprawy, nie ma mordobicia i hektolitrów krwi, i nikt nie gania z bronią w ręku. I przede wszystkim jest też piękny styl, który sprawia, że czyta się z wielką przyjemnością. A zagadki, przynajmniej jak dla mnie, są nie do odgadnięcia:-) Bardzo blisko tym książkom do A.Christie. Bardzo polecam:-) A może już czytałaś... A "Limeryki zbrodni" ochotę oczywiście przeczytać mam:-) Pozdrawiam ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola, najpierw Brugia, która i mnie zachwyca, później Marek Krajewski, którego "śmierć..." i Koniec świata w Breslau czytałam. I czytało mi się go bardzo dobrze. Na siłowni wtedy pracowałam - w przerwach między doglądaniem a doradzeniem literki Krajewskiego były:)

    To, co mogę Ci polecić to Chalotte Link. Niemiecka powieściopisarka. W jej książkach jest mrok i piękno jednocześnie. Przeczytałam dopiero kilka i chcę więcej....:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie chętnie kiedyś przeczytam ,niestety nie mam z tego gatunku ulubionej książki ;)
    tydzień temu bawiłam na krakowskim Kazimierzu najpierw była wystawa "Human body exhibition" polecam!
    Kiedyś czytałam "Drakulę" Brama Stokera i bardzo miło mi się chodziło po zamku w Bran gdzie autor powieści umiejscowił akcję , super było ogladać i zaglądać w te zakątki :) dreszczyk emocji ;)

    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaa... no właśnie mi się późną nocą przypomniała Charlotte Link, a widzę, że już Ci to zaproponowano. Bardzo polecam. Ciemno w jej książkach, oj ciemno. Wspaniale pisze (i grubo, co lubię:-)), bardzo polecam.

    OdpowiedzUsuń
  5. książki nie chcę:), ale nie dlatego, że nie wydaje się być nieciekawa, ale po prostu. mam ich tysiące.
    jeśli kiedykolwiek będziesz mieć dostęp do książek pisarza, który nazywa się William McIlvanney, to bierz wszystko, co wpadnie Ci w ręce. nazywany jest "Ojcem Chrzestnym" szkockiego kryminału. to z niego czerpią Ian Rankin, Denise Mina, Lin Anderson itd. ostatnio wznowiono jego kryminały w Szkocji. pisarz ma 76 lat. wczoraj na Melrose Book Festival miałam ogromną przyjemność wziąć udział na wyprzedanym zreszta, z nim spotkaniu. fenomenalna osobowość.świetny pisarz, charyzmatyczny mężczyzna. polecam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Olu, bardzo dziękuję Ci za ten wpis! :))) Dzięki dziewczynom i ja będę mogła sięgnąć po jedne z moich ulubionych gatunków, a niektórych autorów zupełnie nie znałam :))
    Twoja recenzja brzmi znakomicie więc pewnie jak uporam się z Harrym Hole (którego musiałam odłożyć bo mnie całkowicie i zupełnie pochłaniał, a ja mam teraz dużo obowiązków, muszę się wysypiać i wyrabiać z pracą) to lista konieczności do przeczytania się wydłużyła.
    Marka Krajewskiego jak wiesz uwielbiam za język, za dopracowane szczegóły i detale. Podobne są książki Marcina Wrońskiego o komisarzu Maciejewskim.
    A na mojej półce obok wspomnianego wyżej Harrego na przeczytanie czeka "Krąg" Bernarda Miniera. Jego pierwszą książkę "Bielszy odcień śmierci" mogę z czystym sumieniem Ci polecić, świetna literatura, dobre tłumaczenie, problemy społeczne w tle (tym razem Francji). Trudno powiedzieć, że to moja ulubiona (bo jest jeszcze Miellenium, Harry Hole i oczywiście Ebi Mock) ale gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam1
    A ja polecam ksiazki szwedzkiej autorki powiesci kryminalnych ASA LARSSON.Jej pierwsza powieść z cyklu z Rebeką Martinsson pt. "Burza z krańców ziemi" zdobyła nagrodę dla najlepszego szwedzkiego kryminalnego debiutu, a piąta powieść tego cyklu pt. "W ofierze Molochowi" została uznana przez Szwedzką Akademię Kryminału za najlepszą szwedzką powieść kryminalną 2012 roku. Polecam!
    Polnana

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam, ja polecam jeszcze w temacie Izabelę Żukowską i jej książkę pt Teufel, która dla odmiany jest mocno osadzona w Gdańsku, tuż przed wybuchem wojny. Jedynym jej potknięciem tam jest nazewnictwo ullic... W każdym akapicie.
    I jeszcze serdecznie polecam Henninga Mankela- cokolwiek. A także Borisa Akunina na przykład Powieść szpiegowską. Lubię czytać. Kryminalne powieści także. Pozdrawiam serdecznie. Stała czytelniczka - toruńskie pierniki

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm... I jeszcze mnie oświeciło, że pochłąnęłam kiedyś jednym ciągiem: Georges Simenon, cykl książek o komisarzu Maigret. Miejscami mroczne, bardzo wciągające, a niestety nie za grube. Polecam bardzo:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście świetnie czyta się książki znając miejsca w których toczy się akcja. Twoją propozycję przemyślę i spróbuję coś napisać o moich ulubionych kryminałach.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja lubię połaczenie kryminału i przygody - jak u Steva Berryego. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bez wątpienia mogę polecić książki Joanny Chmielewskiej. Tylko którą konkretnie? Chyba tę "moją" pierwszą - "Tajemnicę", bo to ona przedstawiła mi p. Joannę i zapoczątkowała moją z nią literacką przyjaźń. "Tajemnica" dla mnie bezbłędna, pełna humoru i nieprawdopodobnych wydarzeń. A z pierwszego jej czytania pamiętam salwy śmiechu i parokrotne lądowanie na twardej podłodze. I może najlepszą powieścią p. Joanny nie jest, ale te 16 lat razem wiele dla mnie znaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. „Pogrzebany”
    Peter James

    Wieczór kawalerski Michaela. Jego
    najbliżsi koledzy wymyślają makabryczny żart, który ma być
    zemstą za dotychczasowe dowcipy pana młodego. Po zakrapianej
    imprezie zakopują odurzonego alkoholem mężczyznę w trumnie, pod
    ziemią, wyposażając go w krótkofalówkę, gazetkę, whisky i
    rurkę do oddychania. Wracając do baru giną w wypadku samochodowym.
    Początkowo wydaje się, że nikt poza tragicznie zmarłymi nie wie
    co się stało z Michaelem. Narzeczona rozpacza, przyjaciel jest
    oszołomiony, rodzina zdezorientowana. Do akcji wkracza detektyw Roy
    Grace, który oczywiście rozwiązuje zagadkę i odnajduje
    „pogrzebanego”. Wiele rzeczy nie jest takimi jakimi się
    wydawało. Trochę omijałam sceny pod ziemią.
    Klaustrofobiczne lęki dopadały mnie poza kartkami książki i
    trudno było mi czytać o przerażeniu Michaela. Było kilka
    niespodziewanych zwrotów akcji, które cenię sobie w tego typu
    lekturze. Szybko poszło więc polecam ;)

    http://adewma.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. Długo biłam się z myślami, czy wybrać Chmielewską, czy Akunina. Jednak cykl powieści o Fandorinie zwyciężył. Książki p. Joanny cudownie poprawiające humor, ale...
    Detektyw carski Fandorin trochę podobny do Holmsa / także ma pomocnika, ale nie doktora:-)/. Akcja książek nie tylko wartka i błyskotliwa, jeszcze ze świetnym / według mnie/ historycznym tłem. Napisana błyskotliwie, trzyma w napięciu. Fandorin niesamowicie wydaje się nieśmiały wobec kobiet i to również jest zagadką...
    Polecam.

    OdpowiedzUsuń