środa, 20 marca 2013

Kolejne podejście do...


A do czego? Do Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Pamiętam te czasy, kiedy moje rówieśnice szalały za tą serią. Już wtedy próbowałam, ale nie poczułam niestety tej miłości...Zdecydowanie bardziej uwielbiałam  Anię z Zielonego Wzgórza, której kolejne części czytałam całe wieczory z wypiekami na twarzy. Lata mijały, a mnie zdecydowanie ominęło szaleństwo związane z Jeżycjadą. Kiedy wyrosłam z Ani, zaczęłam czytać np. Sołżenicyna lub dosyć ciężką literaturę skandynawską na przemian z thillerami prawniczymi Grishama i medycznymi Cooka. Przeskok znaczny i do dziś moje ówczesne wybory pozostają dla mnie tajemnicą, choć nadal czytam takie książki. Na studiach filologicznych moje koleżanki czytały  Musierowicz, albo Danielle Steal(!). A mnie kolejny raz obie te przyjemności ominęły. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć fenomenu Jeżycjady.  Teraz przyszło mi się zmierzyć z nią kolejny raz. Tym razem ze względów zawodowych i organizowanego w mojej szkole wyzwania czytelniczego dla uczniów. W zestawie proponowanych lektur jest między innymi Szósta klepka i Kłamczucha, itd. Moim zadaniem jest ułożenie pytań do treści. Byłam bardzo ciekawa swoich wrażeń. Skończyłam wczoraj pierwszą wymienioną książkę i odczucia w zasadzie takie same jak 15 lat temu. Nie mam absolutnie nic przeciwko, nie uważam ich za kiepską literaturę, dla mnie jednak jest zbyt dużo dialogów, często chaotycznych, a bohaterowie nie przypominają statystycznej rodziny (nawet na tamte czasy). Naprawdę próbowałam, ale nic z tego. Zajrzałam  na różne fora czytelnicze i przeważają głosy typu: "moja ukochana seria, kiedy byłam nastolatką", "wracam do Jeżycjady bardzo często", "uwielbiam". itd. Jestem ciekawa jak to było z Wami Drodzy Czytelniczy?Czy uwielbialiście książki Małgorzaty Musierowicz? Akcja organizowana w mojej szkole jest pewnym eksperymentem. Celowo wybrałam do niej książki sprzed lat, nie znajdziemy na liście nowości wydawniczych, nie ma żadnych wampirów...za to są kolejne części Ani z Zielonego Wzgórza, wspomnianej już Jeżycjady, przygód Tomka Alfreda Szklarskiego, czy choćby Wyspę Skarbów. Chciałabym pokazać dzieciom, że taka literatura również istnieje i była czytana przez ich rodziców. Jestem bardzo ciekawa zdania współczesnych czytelników na ich temat:-) Pewnie będzie o tym osobna notka na blogu. Przede mną leży Kłamczucha...zobaczymy:-)


A tymczasem dla prawdziwej przyjemności czytam w domu, pod kocem i w pełnym skupieniu, inaczej tej książki nie da się czytać: Wyznaję - Nie zabieram jej nawet ze sobą do pociągu. Wymaga bowiem ona oddania się w zupełności tylko czytaniu, a uciekająca myśl powoduje, że muszę czytać raz jeszcze. Cieszy mnie ta lektura, nie tylko ze  względu na treść, ale właśnie  za to jak należy ją czytać, ale o tym innym razem...

37 komentarzy:

  1. "Wyznaję" właśnie otrzymałam w prezencie na urodziny i czekam na spokojniejszy czas, żeby rozpocząć lekturę. Ciekawa jestem Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja coś czytałam z tej serii, bo zdaje się, że to była moja lektura z podstawówki, ale w pamięci za bardzo mi nie utkwiła. Ot taka do przeczytania, chwilowego oderwania się. Jeśli chodzi o książki dla nastolatek to moja siostra zaczęła czytać ''Ala Makota'', zajrzałam jej przez ramię i to chyba jest ciekawa seria.
    Za to muszę się pochwalić, że zaczęłam dzięki Tobie nadrabiać braki z literatury Jane Austen. Zaczęłam od Opactwa Northanger, na początku ciut zasypiałam, potem akcja się rozwinęła i nie mogłam się oderwać. Obejrzałam też film, ale jest w ogóle inny niż książka, zawiodłam się. Teraz czytam Emmę, ale również na początku trochę nudnawa, czekam co będzie na dalszych kartkach :) Czy Ty też miałaś takie odczucia?

    OdpowiedzUsuń
  3. Olu,

    Ja jestem z tych czytelników, którzy lubią Jeżycjadę. Co prawda nie przeczytalam wszystkich książek, ale ostatnio nadrabiam. Miałam sporą przerwę. Po latach te książki smakują inaczej. Przeczytałam ostatnio "Imieniny", teraz będzie "Język Trolli".
    Za co ją lubię? Za to, że kojarzy mi się z dobrymi czasami, kiedy byłam nastolatką. Za to, że jestem związana z Poznaniem i mijam często Jeżyce, dzielnicę, w której to się dzieje, zakątki, skwerki, park Sołacki.

    Podobnie jak Ty, lubię też wszystkie części "Ani". A do Szklarksiego przymierzam się, bo wszystkie części mamy na półce. I to w starym wydaniu, a ja lubię takie wydania sprzed lat;-)

    Pozdrawiam ciepło i miłej lektury!
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżycjady nie kojarzę ;))) muszę przeczytać , bo nie czytałąm ;))
    A Cambre z miłą chęcią przeczytam , bo mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Jeżycjady znam tylko kwiat kalafiora i z tej ksiażki pochodzi przepis na murzynek, który stosujemy z siostra od 20 lat:)Nie czytalam tez dalszych części Ani z ZW, moze i na nie przyjdzie kiedyś czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Jeżycjady czytałam Kłamczuchę, Szóstą klepkę i Kwiat kalafiora. Pamiętam, że strasznie chcialam mieć taką rodzinę:) Potem poszłam w kierunku Siesickiej. Chyba czas uzbierać stare wydania:)
    "Wyznaję" tak należy właśnie degustować:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Olu :-) czesto zagladam na Twojego drugiego bloga, a na tego tutaj juz niekoniecznie...ale dzisiaj jestem... wlasnie przez Jezycjade. Bylam ciekawa co o niej piszesz...i nie spodziewalam sie ze ktos moze jej nie "lapac"...ja jestem z tych kochajacych, zachwycajacych sie i wracajacych do ksiazek Musierowicz. Czytalam i sluchalam nagran tych ksiazek. Chetnie do nich wracam, bo to jak podroz do innego swiata, z takimi sympatycznymi, prawie idealnymi bohaterami. Sama chetnie umiescilabym sie w ich realiach jako jedna z bohaterek. Ostatnio polecalam ta serie nastoletniej polce mieszkajaca za granica, ktora chce przeczytac cos fajnego po polsku...mam nadzieje, ze sie zachwyci tak jak ja :-) Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
  8. Musierowicz należała u mnie do najkochanszych i dziś moja córa lat blisko 10 rowniez przez nią przechodzi, zadowolona.
    Wszystkie inne wymienione przez ciebie powieści oczywiście czyatłam a teraz podtykam dzieciom bo w nich cala wartość.
    Z synem przed chwilą przeczytalam "sladami zwierząt" i widziałam jak bardzo był zauroczony opowiadaniami o wilkach, koniach, wiewiórkach itd. Nic nie zastąpi książek z dawnych lat! pozdrawiam serecznie i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  9. Olu, bohaterowie Jeżycjady to moi Przyjaciele. Najlepsi na smuty i trudne dni... Dobrzy na słońce i ładną pogodę - tacy do czytania jednym tchem i jeszcze raz od nowa...:). Mam wszystkie tytuły. Kiedyś , nie wiem ile razy wracałam do Noelki, bo tak ładnie mi ładowała akumulatory...:).
    Przez nich poszłam do Poznania na studia:) i zdawałam na filologię polską... Teraz z wielką niecierpliwością czekam na "Wnuczkę do orzechów", a pani Małgosia M. powiedziała żeby nie pytać kiedy będzie, bo "będzie kiedy BĘDZIE".

    A Cabre leży na nocnym stoliku i czeka... aż skończę "prowincję pełną smaków", która niekoniecznie w pełni przypadła mi do gustu, ale czytam ze względu na zbieżność tytułu z nazwą mojego bloga. Oczywiście ja byłam pierwsza... Wcześniejsze książki autorki niczego sobie - bardzo ciekawe mazursko-niemieckie historie, a tutaj jakoś tak... zgrzyta...
    Serdeczności OlA!

    OdpowiedzUsuń
  10. Olu, ja też tak miałam i mam z Jeżycjadą. Teraz, jako "duża dziewczynka" myślałam, że się "przełamię" i uda mi się wciągnąć w świat Rojków itp. Nie dałam rady, skapitulowałam i znowu, po dwóch rozdziałach ostatniej książki z cyklu, odłożyłam ją i nie ciągnie mnie do niej wogóle.
    Trzymam kciuki za wytrwałość.
    Sylwia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Olu!
    Jako nastolatka przeczytałam "szóstą klepkę" ."Kwiat kalafiora" i "Kłamczuchę" -kochałam te książki ,kochałam tę autorkę!:)))Rzeczywiście może bohaterowie nie przypominają statystycznej rodzinki i w książkach jest dużo dialogu ,ale dla mnie to jest plusem.Tę lekturę pamiętam jako lekką ,ciepłą i przede wszystkim z ogromnym humorem.Pamiętam ,że "Szóstą klepkę " czytałam podczas podróży pociągiem i w pewnym momencie nie mogłam się powstrzymać wybuchając głośnym śmiechem:)
    Muszę koniecznie zaopatrzyć swoją biblioteczkę o te pozycje i je przeczytać,aż ciekawa jestem jak teraz ,jako dorosła kobieta odebrałabym te książki.Mam nadzieję,że pozwoliłby mi oderwać się od rzeczywistości i dostarczyły jak przed laty ciepła i dużą dawkę śmiechu!:)
    Serdeczności!:)
    Agnieszka.

    Koniecznei muszę wrócić

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja należę do tych czytelniczek, które Jeżycjadę poznały bardzo wcześnie - miałam siedem lat, kiedy czytałam "Kwiat kalafiora" i patrząc wstecz nie wszystko pojmowałam. Od tamtej pory przeczytałam te książki po wielokroć i zawsze dawały mi dużo radości. Do "Kalamburki" czytałam je właściwie bezkrytycznie i nadal uważam, że mają te książki wiele do zaoferowania, choć moje spojrzenie na świat jest już jednak inne. Natomiast te kolejne, najnowsze części wydawane po "Kalamburce" (i dość długiej przerwie, "Kalamburka" jest napisana w sposób, który sugeruje zamknięcie cyklu i szkoda, że tak się nie stało) czytać próbowałam i mimo początkowego wybaczania niedoskonałości z uwagi na sentyment i przebrnięcie z rozpędu przez dwie pierwsze, przy trzeciej ("Czarna polewka") poddałam się i odłożyłam z niesmakiem. Niestety, moim zdaniem są fatalne, to, co kiedyś było w książkach Musierowicz ciepłe i wzruszające wręcz teraz stało się niemal kuriozalne. Smutne. Nie wiem, jakie miałabym odczucia sięgając po te książki teraz, ale myślę, że to seria jednak w dużej mierze karmiąca się sentymentami, więc chyba nie zachwycałabym się specjalnie zaczynając przygodę z nimi teraz.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Kalamburka miała zamknąć cykl. Pamiętam, że było to ogłoszone, a ja rozmawiałam nawet o tym z autorką i na moje płacze,że nie, jak może, ona odpowiedziała, że wszystko się kiedyś kończy. Namówili ją widocznie na zmianę zdania

      Usuń
  13. Chyba muszę wrócić do tych lektur z młodzieńczych lat i spojrzeć na nie teraz.....

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z tych, co lubili i Anię, i Jeżycjadę, ale na przykład w ogóle nie czytałam o przygodach Tomka Wilmowskiego. Wiele lektur dobrych pamiętam z nastoletnich czasów, ale faktycznie Jeżycjada budzi zdecydowanie ciepłe uczucia. Nie każdemu jednak ma obowiązek się podobać

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam jako nastolatka kilka książek z serii Jeżycjada, miałam wtedy bardzo dobre odczucia. Lubię książki polskich autorów,a te są pełne ciepła i napisane prostym nieskomplikowanym językiem, czyta się je lekko i kojarzą mi się z wakacjami z młodzieńczych lat:))
    Myślę o tym,żeby do nich wrócić i skompletować wszystkie..
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Jeżycjadę właśnie za tych szalonych i mało statycznych bohaterów ;) (może dlatego, że moja rodzinka jest równie postrzelona ;)) no i oczywiście jestem poznanianką więc to zobowiązuje... ;)
    Zaintrygowałaś mnie stwierdzeniem, że książką Jaume Cabre należny czytać w określony sposób... jestem ciekawa co masz na myśli ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niestety w dzieciństwie nie czytałam Jeżycjady. Mimo, że moje koleżanki się w niej zaczytywały. Nie czytałam też Ani z Zielonego Wzgórza. Nie czułam do nich "mięty". Kochałam za to wielką miłością literaturę chłopięca tj.wszystkie przygody Tomka Wilmowskiego autorstwa Alfreda Szklarskiego, przygody Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego, przygody Alicji Kiryła Bułyczowa (Dziewczynka z przyszłości, Było to za sto lat, Przygody Alicji). "Dziewczyńskie" książki oczywiście też czytałam min.: serię książek Krystyny Siesickiej, Słoneczniki - Haliny Snopkiewicz, "Małgosia contra Małgosia" Ewy Nowackiej. Większość z tych książek mam do tej pory i czasem do nich sięgam, czytam kilka stronic z wielkim sentymentem. W ubiegłym roku pomyślałam sobie, że jednak muszę nadrobić lekturę i Ani z Zielonego Wzgórza, i Jeżycjadę. W antykwariacie kupiłam stare wydania Ani (przeczytałam już 3 części), a całą serie Jeżycjady dostał w prezencie od siostry niecały tydzień temu. Niebawem więc będę mogła zaliczyć się do grona fanek Ani i Jeżycjady. Uwielbiam te lektury z dzieciństwa, nie mogłabym bez nich żyć. Kim byłabym teraz gdybym nie przeczytała np. "Dzieci z Bullerbyn".
    Pozdrawiam
    DDorota

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam cała serię Jeżycjady... jestem jej miłośniczką :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja uwielbiałam Jeżycjadę za rodzinne ciepło, za humor, za "lokalny klimacik" (też jestem z Poznania) - ale faktycznie im dalej w serię tym sentyment mniejszy i nie wiem czy wyrosłam i tamte pierwsze kojarzą się z tym jak miałam lat "naście" czy to pisarka "wyrosła".
    Anię uwielbiałam do tego stopnia, że przeczytałam każdą po kilka razy...
    Siesicką też lubiłam...ale pamiętam że w czasach późnej podstawówki "wciągałam" po 2-3 książki tygodniowo i wtedy nowości wydawnicze dla młodzieży były rzadkie że byłam zawsze na bieżąco.
    Nigdy nie przebrnęłam przez całego Tomka mimo kilku podejść...
    A dziś zarażam tymi książkami moją Córkę- na razie z racji wieku razem przeczytałyśmy Karolcię, cytaty z Dzieci z Bullerbyn znamy na pamięć wszyscy dzięki Edycie Jungowskiej i jej audiobookowi (zanim kupiłyśmy książkę też czytałyśmy 2 razy ;-)) Na Jeżycjadę i Anię jeszcze pewnie z rok, dwa przyjdzie mi poczekać...chyba,że wtedy już nie będzie chciała czytać ze mną tylko sama ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Olu ... dawno nie blogowałam, takie życie :( Mam nadzieję, że wszystko się unormuje i wrócę na dobre :D
    Lubię Twoje domowe i czytelnicze klimaty i wracam zawsze z wielką przyjemnością :)) Jeżycjadę czytałam i bardzo mi się podobała. Przeczytałam raz mając lat naście, nie miałam dostępu do własnych książek, stąd ten jeden jedyny raz. Teraz przymierzam się do drugiego, ale to pewnie za jakiś czas, jak Julka podrośnie - mam nadzieję, że i jej się spodoba.
    Książek podróżniczych nie czytałam, nie wciągały mnie, niestety, więc i Tomka zakończyłam na australijskiej przygodzie.
    Anię uwielbiałam i uwielbiam! Niestety już wiem, że to jedna z serii (tak jak i mój ukochany Pan Samochodzik), które współczesnym dzieciom trudno zrozumieć i poczuć. Nie wiem dlaczego, tym bardziej, że np. Dzieci z Bullerbyn i dziś są bardzo lubiane.
    A pamiętasz Niziurskiego? Bahdaja? Ach to były cudowne czasy z przygodą, bez magii, wampirów i czarodziejów :D
    Serdeczności!!!

    P.S. Właśnie odkryłam książki Olgi Rudnickiej - ubaw po pachy :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapraszam po odbiór wyróżnienia ode mnie. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam. Ja jestem 'stara baba', a Jeżycjadę kocham i czytam co dwa, trzy lata od nowa. Anię uwielbiam, Tomka również i Siesicką - chyba wszystkich autorów z dawnych lat. Jednak Borejkowie ciągle mnie wzruszają, śmieszą i... pozwalają wierzyć w młode pokolenie :-)A moja dorosła córka przeczytała jedynie Kłamczuchę - kolejne książki jej nie wciągnęły...Ania zresztą też, ale Siesicką pokochała. Kto wie skąd się to bierze? Pozdrawiam wszystkich czytaczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to ja widzę, że mamy podobnie całkiem, i wiekowo, i córkowo. Z tym, że moja córka jednak Jeżycjadę lyknęła, Siesicką też, ale Ani już tylko kilka pierwszych tomów, nie dobrnęła do końca. Natomiast uwielbia Fabickiej serię o Rudolfie i do tej pory, kiedy mnie odwiedza, podczas gotowania czyta na głos fragmenty. Również młodzieżówka Ewy Nowak i Gutowskiej-Adamczyk ją zachwyciła.

      Usuń
    2. Kasiu ! "Życie jest jak pudełko czekoladek", albo jakby powiedziała Ania: spotkałam bratnią duszę? :-)

      Usuń
    3. Ania, Twoja imienniczka, teraz to zauważyłam :-)

      Usuń
  26. Ja zaczynałam od Kłamczuchy :)) potem były kolejne a potem to już też poszło w ruch coś innego i dalej nie czytałam tej serii za to moje dziewczyny sczytały Musierowicz do ostatniej kartki i tak po 10 razy, nie pomnę ile razy kupowały i zarzynały kolejna książkę tej serii :)). Może tez powinnam doczytać kolejne tomy ;))
    Ania z Zielonego też w tomach czytanie szło i u mnie i u moich dziewczyn, och stare dobre czasy:))
    uściki!

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja bym na Twoim miejscu skusiła się doczytać...

    OdpowiedzUsuń
  28. Wielbicielkom Musierowicz polecam Olgę Rudnicką i Natalii 5 - duża dawka humoru, lekka i przyjemna lektura :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Również uwielbiam Anię z Zielonego Wzgórza. Jeżycjadę znam - czytałam kilka książek z tej serii. Miło ją wspominam, chociaż czytałam je tak dawno temu, że już nie pamiętam, którą mam za sobą. Na pewno "Kłamczuchę" czytałam dwukrotnie, a w przypadku reszty to zawodzi mnie pamięć... Za to Serię Miętową autorstwa Ewy Nowak darzę miłością już od wielu lat i polecam wszystkim młodszym, jak i starszym czytelnikom.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja ukochana Jeżycjada :))) Nie zapomnę tych młodzieńczych lat,gdy dosłownie tonęłam w lekturze. Cudne, urocze książki pełne ciepła i niesamowitego klimatu.Zresztą mieszkam pod Poznaniem, a jedna z książek serii dzieje się w moim mieście :)))Teraz gdy mam już ... lat :) nadal z chęcią wracam do ukochanych przygód rodziny Borejków. Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie czytali :)Świetne na chandrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bukietowa - tam gdzie Ty (jeśli dobrze wnioskuję), mieszka teraz sama autorka, z tego, co wiem. Moja przyjaciółka pochodzi z P., ma tam nadal rodzinę i jak mi kupiła Poznań. Miasto Borejków, to jej mama poszła do Małgorzaty Musierowicz po autograf dla mnie. I mam :-)

      Usuń
  32. Witaj Olu!
    Bohaterka mojego bloga (Nina) należy do grupy miłośniczek serii "Jeżycjada" Małgorzaty Musierowicz. Książki te są dla niej pewną odskocznią od codzienności, może przy nich się zrelaksować, zapomnieć o problemach i co najważniejsze może być przy nich w 100% sobą, bo traktuje bohaterów jak swoich przyjaciół. "Ania z Zielonego Wzgórza" to też są dla Niny miłe wspomnienia z czasów podstawówki, ale przygody Tomka Wilmowskiego jakoś były dla niej nie do przełknięcia.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń