środa, 13 marca 2013

Kierunek e-książka. Stare po nowemu?

Notkę na temat książki elektronicznej miałam w planach już od dawna. Czekające w kolejce recenzje ciągle mi to utrudniały. Teraz jednak przyszedł na to idealny moment, bowiem parę dni temu miałam przyjemność być gościem konferencji zorganizowanej przy współpracy Wydawnictwa i Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego. Kierunek e-książka. Stare po nowemu. to cykliczne już spotkanie poświęcone coraz popularniejszym w dzisiejszych czasach e-bookom. A ponieważ należę do fanów takiego czytania, to cieszę się, że mogłam posłuchać specjalistów, a i sama powiedzieć parę słów, na które widownia od czasu do czasu reagowała śmiechem. (Ciągle się zastanawiam czy mówiłam dowcipnie, czy po prostu śmiesznie?:-)

Samo zaproszenie było dla mnie ogromną niespodzianką i nobilitacją, bowiem Literacki Zakątek dopiero raczkuje w blogowym świecie, a już miał szansę wypłynąć na szerokie wody. Dziękuję Pani Lilianie za zaproszenie, Panu Łukaszowi za zrozumienie i cierpliwość i cieszę się, że mogłam poznać osobiście weterankę blogów książkowych Mandżurę, która prowadzi świetny blog Herbatniki

Wszystkich zainteresowanych odsyłam do krótkiego artykułu, gdzie przytoczono w skrócie moją wypowiedź oraz na facebookow'y profil Biblioteki Uniwersyteckiej. 

Moje przywiązanie do czytnika Kindle i książki elektronicznej zadziwia mnie samą. Jeszcze całkiem niedawno było zupełnie inaczej. Zawsze bowiem byłam osobą, która chciała mieć w domu mnóstwo książek i choć jeden pokój przeznaczony wyłącznie na księgozbiór. Jako dziecko, potem jako nastolatka zbierałam swoje pierwsze lektury, który zajmowały regały w moim domu. Pamiętam jak moja mama kupiła mi pod choinkę buty, byłam wręcz oburzona i mama zmuszona była wymienić buty na serię książek o Ani z Zielonego Wzgórza, którą mam do dziś. Czas studiów, mieszkanie w akademiku, kolejne wynajmowane mieszkania utrudniły mi zbieranie księgozbioru i był to czas kiedy najintensywniej korzystałam z biblioteki. Z chwilą przeprowadzki do własnego mieszkania już nie walczyłam z pokusą i pierwsze pozycje zaczęły pojawiać się bardzo szybko. Doskonałym pomysłem było poproszenie naszych gości weselnych o książkę zamiast kwiatów. Tym samym moja biblioteczka jednego dnia zapełniła się  o około 50 wybranych przeze mnie pozycji. Od tego czasu mój osobisty księgozbiór systematycznie się powiększa, a ja kupuję coraz więcej książek. Nie wiem co się stało, ale biblioteki omijam szerokim łukiem. Zapas nieprzeczytanych  książek jest tak duży, że spokojnie czytam własne egzemplarze, a pod wpływem czytanych recenzji blogowych ich ilość powiększa się znacznie:-) Jedyne co się nie powiększa, to niestety miejsce na półce...Według moich całkiem szacunkowych obliczeń sprzed dwóch lat, miałam prawie pół tysiąca książek, myślę, że teraz ta liczba sporo się powiększyła. Na razie co prawda miejsce jeszcze jest, ale już myślę co będzie jak go braknie i tu na horyzoncie pojawia się mój ukochany czytnik Kindle:-) Mój a może Artura?:-) Nie będę powielać historii, bo o tym możecie przeczytać w artykule w Gazecie, ale prawda jest taka, że całkiem nieźle udaje mi się połączyć pasję posiadania własnego księgozbioru ze zdrowym rozsądkiem i wizją braku miejsca na półkach za jakiś czas.

tumblr_ltguqmeDhY1r3jo9ho4_1280 


Myślę, że bardzo duże znaczenie ma rodzaj czytnika elektronicznej książki. Nie wyobrażam sobie czytać książki w formacie PDF na monitorze komputera, nie wyobrażam sobie na komórce, pewnie ciut lepiej jest na tablecie. Za to czytnik z prawdziwego zdarzenia powoduje, że różnica między książką papierową a elektroniczną zaciera się. Ja posiadam Kindle'a i jestem naprawdę bardzo zadowolona.

Plusy, które ja zauważyłam:

- Możliwość kupienia książki w każdej chwili, gdziekolwiek jesteśmy (pod warunkiem dostępu do Internetu).
Pamiętam jak zapragnęłam w sobotni wieczór przeczytać konkretną książkę  i w ciągu paru minut już była na moim czytniku.

- Kindle jest lekki, wygodny w trzymaniu i obsłudze, a tym samym świetny w podróży. Nie musimy pakować ciężkich książek do walizki, martwić się nadbagażem na lotnisku itd. Podobnie świetnie sprawdza się w komunikacji miejskiej, gdzie zajęcie miejsca siedzącego graniczy z cudem, a trzymanie cegły w dłoniach nie jest zbyt wygodne.

- Niesamowita pojemność. Tutaj ograniczenia półkowe nie istnieją. Kindle pomieści tysiące książek...

 -Punkt, który jest dla mnie bardzo istotny, Kindle nie męczy wzroku. Sprawdziłam czytając po kilka godzin dziennie. Ma specjalny ekran, zupełnie inny od wyświetlaczy komputera czy telefonu. Aby czytać potrzebujemy światła dziennego lub lampki, czyli identycznie jak książka papierowa. Najnowsze czytniki mają już podświetlane ekrany, nie chcę się jednak wypowiadać na ich temat, bo nie korzystałam. 

- Czytnik Kindle'a ma wbudowany słownik, możliwość tworzenia notatek, zaznaczania cytatów, co niezwykle pomaga, jeśli czytamy na nim książki potrzebne nam do pracy lub nauki.

- Możliwość powiększenia czcionki. Jako osoba z wadą wzroku zwracam na to dużą uwagę.

- Cena - ebooki są tańsze niż papierowe książki. Poza tym można kupować bezpośrednio w Amazonie, wtedy cena jest jeszcze mniejsza.

- Dostęp do darmowych książek. Mogę polecić takie strony jak: Projekt Gutenberg, Wolne Lektury, Otwórz Książkę, itd.

Właściwie same zalety, a wady? To chyba jedynie brak książki na półce, co dla  prawdziwego bibliofila jest wielką przeszkodą:-)


Dla mnie najistotniejszy jest fakt, że posiadanie Kindle'a  nie zmniejszyło ilości kupowanych przeze mnie książek,a jedynie spowodowało selekcję co warto kupić w wydaniu papierowym,a co w elektronicznym.I tak na Kindle'a trafiają  najczęściej kryminały, bowiem raczej już do nich nie wrócę. Nadal cenię sobie ładne wydania i dlatego wszelkie albumy czy książki okraszone zdjęciami, rysunkami kupuję zawsze w wersji papierowej. 

Sceptyków książki elektronicznej jest wielu, dyskusje w świecie blogowym toczą się od lat. Na konferencji próbowano odpowiedzieć na pytanie czy e-booki wyprą książki papierowe. Ja byłam zdania, że nie. Inni uczestnicy twierdzili, że jak najbardziej, podając przykład prasy papierowej, która coraz częściej zastępowana jest przez wydania elektroniczne. Tak sobie jednak myślę, że dla prawdziwego bibliofila posiadanie własnej  fizycznej biblioteki jest niezbędne do życia. Świetnie opisała to Padma w notce Własna biblioteka. Swoją wypowiedź konferencyjną zakończyłam zdaniem: Ważne, żeby czytać, nieważne jak. W świetle ostatnich badań Biblioteki Narodowej (przypomnę  - 61% społeczeństwa nie przeczytało w ostatnim roku żadnej książki), to czy to jest ebook czy kodeks nie ma żadnego znaczenia.

20 komentarzy:

  1. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam Twoją notkę. Przyznaję, że coraz częściej i ja rozmyślam nad kupnem czytnika, a wypowiedzi takie jak Twoja tylko mnie w tym utwierdzają;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się!
      Jak najbardziej polecam:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ja polecam Ipad, ma podobna aplikacje do Kindle, nieograniczona przestrzen na ksiazki, mozna robic notatki, zaznaczac slowa, itp, a w dodatku inne funkcje "komputerowe".
    Czy moge spytac jak to wyglada cenowo, jesli chodzi o Kindle? 1 tytul na Ipad to np. 9 euro zamiast 15 w ksiegarnii :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale ma niestety podświetlany ekran:-( Dla mnie odpada, jeśli chodzi o czytanie długich tekstów,bo posiadać ipad bym chciała:-)
      Kindle ma specjalny ekran, dzięki czemu czytamy go jak książkę.
      Widzisz, zapomniałam napisać, że książki na Kindle są dużo tańsze niż papierowe książki. Mniej więcej tak jak podałaś w euro.

      Usuń
  3. Z pewnościa jak będętylko miała więcej czasu na czytanie (patrz dziewczynki podrosną ) to sprawię sobie takie cudo !! Obecnie ilość nie przeczytanych książek na półce wystarczy mi pewnie na kilka lat :)) Ściskam Oluś i dziękuję za bardzo mądry post , pozdrowionka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniś, u mnie ten zapas ciągle rośnie, ale to jest świetne uczucie,że zawsze mam co czytać:-)
      Buziaki!

      Usuń
  4. Jedyny problem to taki, że jak kupię książkę, na jakiej mi zależało, nie mam jej na oku i nie cieszę się tak, jakby to było, gdybym miała ją na półce, czy w ręku. Ostatnio kupiłam poszukiwany tytuł i co? Zero emocji. Ale jakie będą podczas czytania za to!
    No i ta dostępność jest nie do przecenienia, dla kogoś kto mieszka w USA, posiadanie nowości polskiej nie jest już wcale problemem. Ceny może nie są drastycznie niskie, ale za to częściej są bardziej korzystne promocje, wystarczy śledzić je na takiej na przykład stronie jak Upoluj Ebooka, polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to jest właśnie to o czym pisałam. Dla prawdziwego bibliofila radością jest fizyczne posiadanie książki. Mam to samo. Książka na czytniku mniej cieszy...ale masz rację, kiedy już czytamy emocje są wielkie:-)
      Ja też bazuję na promocjach.
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. moja przygoda z Kindle dopiero się zaczyna, ale pamiętam jak jeszcze niedawno, myślałam "ja i czytnik - NIGDY" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób, które tak myślą szybko zmienia zdanie:-)
      Miłej lektury życzę w takim razie.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Wiesz ja się cały czas zastanawiam ,ale nad tabletem , bo ma w razie czego więcej możliwości chciałabym zabierać e-booki własnie w podróż , bo mniej miejsca zajmują ale i tak twierdzę ,że książka papierowa ma w sobie to coś i nigdy z niej nie zrezygnuję ,a tak jak Ty mniej"wazne "pozycje mozna mieć jako e-book..
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tablet jest świetny, jeśli chcemy go używać także jako komputera. Mnie zależało na samym czytniki i on tu ma wielką przewagę nad tabletem, jeśli chodzi o jakość czytania książek, a to jest dla mnie najważniejsze. Na Kindle można sprawdzać pocztę.
      Masz rację, książka papierowa ma to coś...
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. Olu, tekst zachęcający, ale co do mnie - jeszcze długo nie będzie mnie stać na zakup cudu techniki, a po wtóre jestem z tych co wąchają książki i lubują się w dotykaniu papieru:) staromodna jednym słowem:)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z tych staromodnych, dlatego tak mnie dziwi moje przywiązanie do czytnika:-) Myślę,że dla kogoś kto kupuje dużo książek, to czytnik się zwróci. Wydaję mi się, że podobnie jak ja zmieniłabyś zdanie po pierwszej lekturze:-)
      Ceny Kindla teraz mocno spadły, może jako prezent gwiazdkowy:-)?
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  8. Ja już o Kindelku pisałam i po dwóch miesiącach użytkowania moja fascynacja nie zmalała. Przeczytałam o wiele więcej książek, bo każdą wolną chwilkę ( taką niezorganizowaną ) poświęcam na czytanie. Dyskusja o wyższości papierowych książek nad ebookami i odwrotnie jest gdzieś poza mną :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak,pamiętam Twój post. A widzisz, to jest ważny głos w dyskusji. Niektórzy odkąd mają czytnik, czytają więcej, np.mój mąż i o to właśnie chodzi:-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo myślę o zakupie tego gadżetu, ciekawy post...

    OdpowiedzUsuń
  11. Olu,

    Fajnie, że poruszyłaś ten temat. Oczywiście wiem, że jest taka opcja, ale dopiero teraz po wczytaniu się, w to, co napisałaś, zaczęłam zastanawiać się, czemu właściwie nie spróbować. Rzeczywiście jest to tańsze. Ja co prawda korzystam też z tradycyjnej biblioteki, ale czasem chcesz coś mieć szybko, jakąś nowość na przykład. Chętnie spróbuję, zobaczę, jak mi się czyta.

    Nadal pozostanę jednak miłośniczką książek pięknie wydanych. Lubię sprawić sobie taką przyjemność. Ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać, co z nimi zrobić. Nie mam już miejsca, a nie chcę kupować kolejnego regału!

    Ściskam i czekam na wieści od Ciebie,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  12. Też zastanawiałam się nad czytnikiem. Myślę, ze pomagałby mi przeczytać książki, których nie mogę dostać w bibliotece a niekoniecznie chcę je mieć na półce. Ale i tak nigdy nie zrezygnowałabym z zakupu książek. To jest takie hobby moje i męża. Mamy wg ostatnich szacunków ok 450 książek (nie wliczając pokaźnego księgozbioru naszego synka) i już kilka kolejnych pozycji na liście "do kupienia". Uwielbiam nasze półki wypełnione książkami :)
    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam ten ból, niestety czytanie tak jak i blogowanie muszę sobie dawkować. Głównie to mój czas przed snem i chociaż to pewnie również kwestia przyzwyczajenia, to trudno mi wyobrazić sobie że idę do łóżka z czytnikiem e-booków.
    Siostra mi ostatnio prezentowała "na żywo" swój czytnik i nie powiem trochę pozazdrościłam, ale mając tak ograniczone możliwości czasowe wolę kontakt z prawdziwą, papierową książką, na szczęście w naszej domowej bibliotece jest jeszcze odrobina miejsca :D

    OdpowiedzUsuń