poniedziałek, 14 stycznia 2013

Z wizytą w Belgradzie

Chociaż kolejne książki czekają na recenzję, to ja mam dalej ochotę na literackie podróże. Chyba odzywa się we mnie tęsknota za wakacjami:-) Dziś chciałabym zabrać Was do jednego z najbardziej niezwykłych miast,  jakie dane mi było odwiedzić. To podróż jeszcze z czasów studenckich, jak dobrze obliczyłam sprzed ośmiu lat. Mój ówczesny wykładowca języka serbskiego zaproponował naszej grupie miesięczny wyjazd na kurs językowy do Belgradu, który odbywał się na tamtejszym uniwersytecie. Już sama podróż okazała się przygodą, nie mówiąc o samym pobycie, który na długie lata zapadł mi w pamięci, a nawet zaważył na dalszych decyzjach.
Sam Belgrad - to najbardziej dziwne miasto w jakim byłam. Na mój odbiór wpływ miała zapewne temperatura - ponad 40 stopni, brak klimatyzacji w akademiku i do tego okno w dachu...Pamiętam, że z każdym dniem słabłam i słabłam...nie miałam sił na zwiedzanie, na naukę, na cokolwiek...Chciałam uciekać! Z drugiej strony Serbowie -  to niezwykły naród, ich mentalność, charakter nieraz dały mi we znaki. Temperament, spontaniczność, gościnność  to chyba najważniejsze cechy Serbów...o tych złych nie będę pisać:-) Pamiętam jak zaproszono nas do serbskiej Biblioteki Narodowej, gdzie zostaliśmy przyjęci  niezwykle życzliwie, łącznie z posiłkiem. Nasz lektor zapraszał całą grupę na piwo...ale ile nerwów przez niego straciłam to inna historia:-) O Serbii mogłabym pisać i pisać - autostrada, która kosztowała fortunę a przypominała nasze wiejskie drogi, porzucone samochody bez szyb na poboczach, mnóstwo bezdomnych zwierząt, trolejbusy z dziurami w podwoziu (można było ulicę oglądać), a z drugiej strony zawsze wracałam hojnie obdarowana warzywami z pijacy (nasz targ), zostałam zaczepiona przez elegancką starszą panią, bo przypominałam jej dawną uczennicę, niezwykle miła lektorka serbskiego i wiele, wiele innych wrażeń. Nie zapomnę dwóch rzeczy - zbombardowanych budynków i obozowiska Cyganów w pobliżu dworca...
Takie budynki można spotkać w centrum miasta... między innymi ambasada Chin.

 

A tu twierdza Kalemegdan wybudowana za czasów celtyckich - Belgrad to jedno z najstarszych miast Europy.


W tle ujście rzeczy Sawy do Dunaju.


Ale miało być literacko. Na zajęciach z literatury serbskiej ciągle słyszeliśmy o Ivo Andric'u. Były to słowa dumy-  w końcu to jedyny serbski noblista z dziedziny literatury, autor słynnego Miasta na Drinie. Związany z Belgradem.O ile tu w Polsce wychwalany i wielbiony, w Belgradzie hmm...Szukaliśmy jego śladów...znaleźliśmy grób na tamtejszym cmentarzu. Zapomniany, zaniedbany...Czy tak traktuje się Noblistów i pamięć o nich? Pamiętam,że poruszyło nas to bardzo.


Sytuację ratuje dom pisarza, teraz muzeum poświęcone jego osobie. Zdjęcia z odebrania nagrody, medal, liczne wydania jego książek, popiersie - tu zdecydowanie czuć ducha poety.






Ivo Andric mimo wszystko nadal pozostaje pisarzem numer jeden w Serbii. Dosyć ciekawy artykuł do przeczytania tu.

Pamiętam jak pomyślałam sobie, że Serbia to nie Europa.Kontrast pomiędzy Polską a tym krajem był, wtedy osiem lat temu ogromny. Nie pojechałam na wycieczkę do Kosowa, bo zdarzały się ostrzały autobusów, choć cześć naszej grupy zdecydowała się na wyjazd. Niesamowity miesiąc...bardzo żywo pamiętam go do dziś. Rozczarowanie graniczyło z zaciekawieniem, ale niestety wygrało to pierwsze.

12 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis... Belgrad znam tylko z przejazdu tranzytowego przez to miasto 13 lat temu, ale wrażenia podobne do Twoich: kiepskie drogi, mnóstwo betonu i dziur po bombach i pociskach... I budzący przerażenie, wymuszający łapówki, milicjanci na drogach, brr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Na łapówki też się załapaliśmy...
      pozdrawiam!

      Usuń
  2. Oj pamiętna podróż, te wspomnienia to już na zawsze zostaną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu! A jakie mamy ładne wspólne zdjęcia:-) oglądałam ostatnio:-) Myślałam ostatnio o Tobie, przyjedz:-)
      buziaki!

      Usuń
  3. Olu, Twoja osobowość nieustannie mnie zaskakuje i fascynuje. Ile jeszcze ciekawych historii kryje się w Tobie? Jestem pod ogromnym wrażeniem tej opowieści. Ciekawe, na jakich decyzjach zaważyła ta podróż...
    Przejeżdżałam dwukrotnie przez Serbię, pierwsze wrażenia podobne...

    OdpowiedzUsuń
  4. Serbia zniszczona ,niestety własnie budynki ze śladami po kulach nie wyglądają zachęcająco..
    ale ma tez piękne zakątki...
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety kraj i naród doświadczony historycznie, naznaczony tragizmem, co widać do dziś. A że jest też pięknie, nie przeczę - np. Novi Sad, Może jeszcze kiedyś pokażę zdjęcia!
      pozdrawiam!

      Usuń
  5. Trafiłam tu przypadkiem, ale Twój blog od razu mi się spodobał. Jest tu tak przytulnie i przyjaźnie...:) Zazdroszczę Ci takiej podróży, bo sama nigdy nie miałam okazji odwiedzić tych rejonów Europy. Serbia jest dla mnie co najmniej tajemniczym krajem, na którego temat niewiele mi wiadomo. Mimo wszystko pragnę ją kiedyś zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo!szykuję się z rewizytą:-)
      Serbia to naprawdę niesamowity kraj, zupełnie inny od reszty Europy!
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Jakie miłe wspomnienia:) Ja, niestety, znam tylko Chorwację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chorwacja niby blisko, ale zupełnie inna...

      Usuń