niedziela, 27 stycznia 2013

Z Anglii do Szwecji:-)

Łapię każdą wolną chwilkę na czytanie, a niestety jest ich mało. Na jakiś czas zrezygnowałam z zabierania książek do pociągu, gdzie najczęściej czytam, a zamiast nich towarzyszyły mi notatki z wykładów. Pozostawały krótkie chwile przy porannej kawie i parę stron przed snem, jednak po chwili oczy zamykały mi się same. Nie należę do osób, które funkcjonują w godzinach wieczornych. Zdecydowanie najlepiej myślę o poranku, a godzina 22 oznacza dla mnie już tylko sen. Z tego też powodu w ostatnim czasie przeczytałam zaledwie jedną powieść i jedno opowiadanie. Teraz jednak, kiedy egzamin zdany wracam do czytelniczych chwil:-) A w torbę zabieram ostatnio niesamowitą powieść, po którą jeszcze niedawno pewnie bym nie sięgnęła, gdyby nie czytanie książkowych blogów, co jak widać zmienia nasze gusta czytelnicze.
Zacznę może od powieści, którą miałam ochotę przeczytać jak tylko pojawiła się w księgarniach.Mowa o książce Anne Bronte "Lokatorka Wildfell Hall". Ucieszyłam się kiedy w mojej bibliotece uniwersyteckiej udało mi się ją wypożyczyć. Mam wielką słabość do literatury angielskiej, szczególnie tej z epoki wiktoriańskiej. Jane Austen, siostry Bronte to klasyka, a czytanie nowych, niewydanych dotąd w Polsce powieści cieszy ogromnie. "Lokatorka Wildfell Hall" to powieść o kobiecie, która musiała walczyć o siebie, o swoją godność, spokój i swoje dziecko.



Tajemnicza główna bohaterka zamieszkuje w posiadłości Wildfell Hall, czym wzbudza u okolicznych mieszkańców niemałe zainteresowanie, a nawet sensację. Nie wiadomo kim jest, co się stało z jej mężem, choć żałobny strój wskazuje na bycie wdową. Tradycyjnie pojawia się wątek miłosny, a to doprowadza do poznania pamiętnika Helen. Narracja prowadzona jest początkowo przez Gilberta - czyli młodzieńca zakochanego w Helen, a następnie przez nią samą. Dzięki temu poznajemy dokładnie odczucia głównych bohaterów, ich rozterki i myśli. Akcja dzieje się powoli, co typowe jest dla takich powieści. Poznajemy całą panoramę stosunków społecznych, jakie panowały w tamtych czasach. Widzimy rozpad małżeństwa Helen, temat niezwykle kontrowersyjny i trudny. Pijaństwo, zdrady, kłamstwa...to wszystko musi znosić główna bohaterka. Na szczęście to niezwykle silna kobieta, która potrafiła powiedzieć dość.

Anne Bronte z niezwykłą precyzją pokazała ludzkie charaktery. Młody, porywczy Gilbert to mężczyzna o jakim marzą kobiety, zdecydowany i zakochany do szaleństwa. Helen - twardo stąpająca po ziemi, zamknięta w sobie i niezwykle rozważna kobieta. Do tego wszystkiego mamy jeszcze jej męża - Pana Huntington, drań ale jak dobrze, że autorka umieściła go w powieści. Nie będę Wam zdradzać wszystkich szczegółów, jednak mogę poręczyć, że trudno się od niej oderwać.

Wielką zaletą książki jest jej piękny język, to jedna z tych rzeczy na którą zwracam szczególną uwagę. Kolejny raz powieść angielska z epoki wiktoriańskiej dostarcza mi w tym względzie niezapomnianych wrażeń! Nie jest to moja ulubiona powieść tego typu, pewnie jeszcze długo nic nie przebije "Dziwnych losów Jane Eyre", jednak zdecydowanie warta przeczytania!

Kolejną książką, którą chciałabym zrecenzować to drobinka, którą przeczytałam w Nowy Rok.

Jestem wielką fanką kryminałów, ostatnio tych skandynawskich. Jak wpadnę w trans, to potrafię czytać jeden za drugim  i tak było w przypadku Camili Lackberg. Serię o Erice i Patriku przeczytałam w parę dni. Bardziej wciągnęłam się w wątek prywatny pary głównych bohaterów niż w wątki kryminalne. Lubię takie przyjaźnie. Tym bardziej chętnie poznałabym kolejne losy tej dwójki, a tymczasem autorka zaproponowała nam krótkie opowiadanie, niezmiennie porównywanie do książek Agathy Christie.

Akcja dzieje się na wyspie Valön, na którą zostaje zaproszony przez swoją dziewczynę Martin Mohlin,znany nam komisarz z wspomnianej już serii,  aby z  rodziną zjeść świąteczny obiad. Podczas posiłku umiera senior rodu, a wszystko wskazuje,że zabójca jest wśród domowników. Wyspa zostaje odcięta od świata przez zamieć śnieżną, a Martin musi znaleźć mordercę...

Książka ma wartką akcję, jak usiądziecie do czytania to gwarantuje, że doczytacie do końca. Szybka dynamika powoduje,że czyta się ją bardzo dobrze. Szkoda tylko, że tak szybko się kończy, bo fani wcześniejszych, obszernych kryminałów Lackberg będą czekali na więcej...:-) A ja jako wielbicielka Skandynawii, szczególnie zimą, lubuję w opisach tamtejszej aury...

22 komentarze:

  1. Olu zachecona Twoim super blogiem przekonalam sie do literatury XIX-wiecznej Anglii i kryminalow. Właśnie jestem w trakcie czytania Charlotte Bronte "Shirley" i Camilli Lackberg "Fabrykanka aniolkow" Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta!Cieszę się!To moje dwie miłości, zdecydowanie:-) ale teraz też czytam coś niesamowitego:-) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Tej pierwszej nie znam, za to zamieć śnieżna... bardzo mnie wciągnęła:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I szkoda, że tak szybko się skończyła...
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  3. Camillę Lacberg znam jak najbardziej, już nawet chyba pisałyśmy na jej temat przy okazji któregoś Twojego wpisu ;) Opwowiadania nie znam i z wielką przyjemnością sięgnę! :D
    Olu, polecam Ci za to jeszcze książki Jo Nesbo z detektywem Harrym Hole. Świetne są! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chyba już pisałyśmy o niej:-)
      Właśnie przymierzam się do Jo Nesbo, wiele słyszałam, koniecznie muszę przeczytać:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  4. a ja gustuję w zupełnie innych klimatach ale po Twoich recenzjach normalnie aż chce mi się zasiąść do polecanych pozycji .. czekam na spotkanko i opowieści :))) Buziolki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam obie, choć zupełnie inne to obie czyta się z przyjemnością!

      Usuń
  5. Olu, serdecznie gratuluję zdanego egzaminu!
    Uwielbiam Twój blog!!!!co tam uwielbiam jak go kocham!!:) emanuje takim spokojem ,ciepłem i dojrzałością...:)Jestem naprawdę zachwycona !!!:)Recenzje książek piszesz tak,że od razu człowiek ma chęć je przeczytać :)Na pewno sięgnę po tę pozycję.
    Wspaniałego dnia!:)
    Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! Naprawdę nie wiem co powiedzieć,ja dopiero raczkuję, a jest tyle blogów w sieci całkiem profesjonalnie podchodzących do recenzji...
      Dziękuję i zapraszam zawsze!
      pozdrawiam!

      Usuń
  6. Przeczytałam Twoją recenzję książki Anne Bronte i jak dla mnie ciekawie się zapowiada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetna!Jeśli lubisz takie powieści to na tej się nie zawiedziesz!
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. lubie takie klimaty ,dzięki za przyblizenie i na pewno po nie śięgne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, chciałabym móc zasnąć już około 22... Niestety, niezależnie od mojego zmęczenia i niewyspania, zasnę dopiero około północy i to nie zawsze.
    Anne Brontë poznałam podczas czytania "Agnes Grey", więc z ogromną przyjemnością sięgnę również po "Lokatorkę...". Od dawna planuję zapoznać się z twórczością Lackberg. Mam nadzieję, że uda mi się to. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Agnes Grey czeka cierpliwie na mojej półce:-) Na pewno Lokatorka spodoba Ci się, bo to po prostu dobra literatura angielska:-)
      Ja właśnie zaczynam przygodę z Jo Nesbo:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  9. Olu, ja ostatnio przeczytałam bardzo interesującą książkę Janiny David pt."Skrawek nieba". Polecam Ci ją(chociaż tematyka jest ciężka, czasy Holokaustu)ponieważ czyta się to jednym tchem! Pozdrawiam









    '

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, warte zapisania!
      pozdrawiam!

      Usuń
  10. Obie książki już za mną. Obie bardzo dobre:).
    Ja pół nocy pałętam się po domu i spać nie mogę. Całe szczęście książki przychodzą mi wtedy z pomocą.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie mam problemów ze snem, ale książka zawsze jest dobra:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  11. chętnie przeczytam pierwszą pozycję... uwielbiam takie klimaty

    OdpowiedzUsuń