niedziela, 25 listopada 2012

Podróż do dawnego Paryża

Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich
Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Nasza Księgarnia, 2012, s. 480

Pierwszą powieść Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk zabrałam do szpitala. Myślałam wtedy, że pokaźna rozmiarowo powieść wystarczy na te kilka dni. Jakże się myliłam. Już drugiego dnia  musiałam poważnie ograniczać czytanie, by wystarczyło  na kolejne dni. 

 Ostatnio bardzo modne stały się powieści, w których akcja przebiega dwutorowo i dzieje się dwóch epokach. Jeśli jedną z nich jest wiek XIX, to chwytam w ciemno. O swoim zamiłowaniu do tejże epoki napiszę  w następnym poście. Dlatego też tak bardzo spodobały mi się książki pani Adamczyk. Tutaj również historia z zamierzchłej przeszłości sprawiła mi czytelniczą przyjemność. Prawie zawsze wolę czytać o minionych czasach niż współczesnych. 
Z niecierpliwością czekałam na nową powieść, zatytułowaną "Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich". Miasto świateł - oczywiście Paryż. I choć współczesny Paryż wiele już stracił ze swojego dawnego uroku to niezaprzeczalnie jest to niezwykłe miasto! A jaki jest XIX wieczny Paryż - niezwykle trudny do życia, pełen burzliwych wydarzeń, skrajnie biednych ludzi podzielonych na wyraźne kategorie społeczne. Z drugiej zaś strony, co i dziś w Paryżu jest obecne to atmosfera artystycznego światku, wernisaży i Salonów malarskich. Jednocześnie w tym "lepszym" świecie widzimy romanse, nawet pomiędzy kobietami. Arystokracja francuska wiodła naprawdę wyzwolony żywot...Co by na to powiedziała dosyć "sztywna" polska arystokracja? 

 

Ale wracając do książki. Poznajemy Ninę Hirsch, wykładowczynię historii sztuki, która przyjeżdża do Gutowa aby zorganizować pogrzeb swojej ciotki. Zatrzymuje się w pałacu u Igi Toroszyn, teraz jest to ekskluzywny hotel. Znajduje się tam portret Tomasza Zajezierskiego autorstwa Rose de Vallenord, której z kolei w tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć obrazy zgromadzone w muzeach na całym świecie. Iga obawia się o swój portret i postanawia poprosić Ninę o pomoc. W tym momencie losy obu pań łączą się. Z drugiej strony poznajemy losy wspomnianej już Róży, które dla mnie są niezwykle pasjonujące.Róża to niemowa, obdarzona talentem malarskim, nieszczęśliwie zakochana w księciu de Vallenrod. Zgnębiona przez matkę, zresztą podobnie jak Nina. Bohaterki te w pewien sposób są do siebie bardzo podobne. Historia Róży porywa, historia Niny troszkę mniej, choć końcówka pierwszej części daje nadzieję, że jej wątek się może ciekawie rozwinąć. 



Autorka porusza wiele tematów, trudne relacje pomiędzy dziećmi a rodzicami, nieszczęśliwa miłość, trud wybicia się z własnym talentem. Czy dotyczą one XIX wieku czy czasów współczesnych są tak samo aktualne. Powieść czyta się naprawdę znakomicie, ułatwia to całkiem niezła polszczyzna. Zaczynamy żyć życiem bohaterów, a to chyba w powieściach jest najważniejsze. Teraz pozostaje nam czekać kolejny rok na część drugą. Wiem,że będę czekać z wielką niecierpliwością! I jeszcze jeden plus-okładka:-) 

Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich - Małgorzata Gutowska-Adamczyk




niedziela, 18 listopada 2012

Łódzkie księgarnie - Odkrywcy

Sporo ostatnio czytam, sporo książek przybywa na półce,  a tym samym w kolejce czekają recenzję. Mam za sobą lekturę najnowszej powieści Małgorzaty Gutowskiej- Adamczyk - Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich. Postaram się jak najszybciej napisać kilka słów o tej książce, bo naprawdę warto. W międzyczasie zgłosiłam się do wyzwania czytelniczego, które zaproponowała Padma z Miasta Książek, czyli miesiąc z Jane Austen i właśnie włożyłam do torebki "Emmę". A przed snem przenoszę się w do ziemiańskich dworków i wiem, wiem miało być właśnie o tej książce, ale muszę koniecznie pokazać Wam niezwykłą księgarnię, która jest właściwie kawiarnią - księgarnią i ma niesamowity klimat:-) 

W Polsce coraz bardziej popularne stają się księgarnie, w której oprócz kupna książki, można po prostu wypić kawę i poczytać. W całej Europie jest ich coraz więcej. Łódź nie jest zagłębiem czytelniczym, nie możemy pochwalić się zbyt wielkim rynkiem księgarskim. Dlatego tym bardziej cieszą takie miejsca, które swoim wyglądam, ale i księgozbiorem powodują, że nie chce nam się wychodzić i moglibyśmy spędzić tam cały dzień. 

Na mojej ulubionej łódzkiej ulicy - czyli Narutowicza znajduje się księgarnia historyczna Odkrywcy. 
( Narutowicza 46)

Specjalizuje się ona w księgozbiorze historycznym i zaskakuje ilością zbiorów. A że ułożone są jak na domowej półce to chcemy w nim szperać i szperać. I nie musimy się martwić, że księgarz będzie nam patrzył na ręce, bo obsługa jest przemiła i bardzo kompetentna.




Kawowy kącik, wygodny fotel i mnóstwo książek...czego chcieć częściej:-))
 

Księgarni Odkrywcy daleko do typowych sieciówek, jest przytulnie, cicho, nic nie rozprasza naszej uwagi, żadna niepotrzebna muzyka i reklamy. 


Sam wystrój nawiązuje do charakteru księgozbioru, stare kufry, plakaty, przedmioty nadają wnętrzu klimat. 




Właściciele wypracowali własny układ książek na półkach, bardzo czytelny dla klientów. Jak sami mówią, mają swoich stałych bywalców, śmieją się nawet, że niektórzy powinni mieć w książkach zakładki. 
Mnie samej udało się upolować niezwykle cenną pozycję do mojej pracy doktorskiej:-) Jak mnie zapewniano, istnieje możliwość sprowadzenia książek na specjalne zamówienie. Dla każdego historyka czy miłośnika historii to idealne miejsce. Polecam!

niedziela, 11 listopada 2012

Stary Doktor





 "Nikomu nie życzę źle. Nie umiem. Nie wiem, jak się to robi"
                                                                            Janusz Korczak

Mamy rok Janusza Korczaka. Co to oznacza w praktyce? Z tego co zauważyłam do prasy fachowej przysyłanej do szkół, pojawiają się plakaty przedstawiające osobę Doktora, propozycję lekcji, prelekcji itd. Cieszy mnie przypomnienie tej osoby, jakby zapomnianej przez ostatnie lata. Corocznie staram się na swój sposób uczcić obchody. Joanna Olczak- Ronikier napisała niezwykłą biografię -  "Korczak Próba biografii. Za pomoc służył jej przede wszystkim pamiętnik Doktora, w którym nakreślił plan autobiografii oraz wydana zaraz po wojnie książką jej matki- Hanny Mortkowicz - Olczak, która znała Korczaka osobiście, bowiem Mortkowiczowie  byli wydawcami książek Doktora i często bywał u nich w domu.

                              

Znając tragiczny finał życia Korczaka, można zastanawiać się, dlaczego tak zdecydował. W końcu Niemcy dawali mu szansę ocalenia, on jednak nie zostawił swoich dzieci...poszedł z nimi. Ta książka rozwiewa wszelkie wątpliwości. Korczak nie mógł postąpić inaczej, teraz to zrozumiałam i wiem,że to była jedyna słuszna decyzja.
Nigdy nie ułożył sobie osobistego życia, nie założył rodziny, nie związał się z nikim na stałe, odludek, sceptyk, racjonalista, mason. To dosyć znane fakty z jego życia. Należy pamiętać, że stworzył niezwykły system wychowawczy, który funkcjonował w prowadzonych przez niego sierocińcach (jak choćby sądy dziecięce). Początkowo pełen entuzjazmu, który stopniowo zaczął gasnąć wraz z nadejściem I wojny światowej. Pierwsze problemy, bieda, trudności w zapewnieniu dzieciom podstawowych warunków do życia nasiliły się w czasie II wojny, a sam Korczak popadał w stany depresyjne. To co mnie uderzyło, to jego samotność w tłumie. Najbliższa współpracownica - Stefania Wilczyńska,  z którą przez lata prowadził Dom Sierot nie potrafiła nawiązać z nim bliższych relacji. Książka Olczak - Ronikier jak sam tytuł wskazuje jest próbą biografii, autorka pozostawia czytelnikowi miejsce na własną refleksję i domysły. Nie wnika w psychikę Doktora, to można samemu wyczytać z fragmentów Pamiętnika. Pozwala jednak poznać nam go lepiej. Nie koloryzuje, pokazuje słabości i to jeszcze bardziej pozwala dostrzec jego wielkość. Co spowodowało taki wybór drogi życiowej - być może wyrzuty sumienia. Nienarodzone dziecko, które miał przypadkową dziewczyną?

   

Olczak-Ronikier zarzucane są zbyt rozległe opisy wydarzeń historycznych, w pewnych momentach rzeczywiście zaburzają tok biografii, ponadto charakterystyka masonerii też pozostawia wiele do życzenia, jednak te drobne wpadki nie zaniżają mojej oceny książki.


   


Zachęcam Was do obchodów roku Janusza Korczaka. Może przeczytanie biografii jest dobrym sposobem?
Joanna Olczak-Ronikier
Korczak
Próba biografii
Wyd. W.A.B. 2011 r.  

Następnym razem zaproszę Was do XIX -wiecznych dworków ziemiańskich. Jeśli macie ochotę poznać zwyczaje mieszkańców to zapraszam do Literackiego Zakątka:-)